Adobe Illustrator - fake

pyt Q

Dotychczasowe pojęcie własności już nie daje się stosować do treści dających się tak łatwo pomnażać. Może spróbować uznać to za dobro wspólne i jakoś opodatkować sam net. Skoro nie da się fizycznie zastosować, wyegzekwować obecnych zapisów może spróbować piractwo uczynić bezsensownym a nie brnąć w to dalej z wielkim zacietrzewieniem. I co? Internetowy socjalizm pełną gębą? Abonament TV w nowym wydaniu? Jaki procent, komu i za co w takim razie się będzie należał?
A co inicjatywami takimi jak GPL czy Creative Common? Co tymi którzy swoją twórczość chcą przekazywać innym bez profitów? A jeśli ktoś chce pieniędzy za swoją pracę - to mamy do wyboru - albo zapłacić - albo z tego zrezygnować. Wszak nikt nam nie każe tegoż kupować.
Teraz w ramach "udoskonalenia prawa" chcesz byśmy po równo płacili - także za to czego nie chcemy? To dopiero paranoja

odp A

ile razy za tę samą?


Dokładnie tyle, ile osób chce ją kupić.
nie dziwi Cię, że wszyscy płącą za wejscie na TEN SAM koncert. Artysta nie śpiewa dla każdego oddzielnie a mino to każdy kto chce posłuchać kupuje bilet.
Dlaczego jadąc tym samym pociągiem co inni nie cedujesz obowiązku kupienia biletu na innych, tylko sam płacisz? Przecież za pracę maszynisty ktoś już zapłacił raz, więc zgodnie z Twoją teorią Ty już nie powinieneś

odp A

Ale z własnością intelektualną jest tak, że "wyciągasz" utwór i ty masz utwór i twórca ma utwór. A w przypadku kradzieży osiedlowego klombu fizycznie traci reszta. W przypadku auta - która to analogia się często pojawia - ty jeździsz samochodem a tamta osoba nie, ale nic nie stoi na przeszkodzie, byście oboje słuchali jednej mp3. Dlatego moim zdaniem nie można zrównywać piractwa z kradzieżą, choć niewątpliwie nie jest sprawiedliwe to, by twórca nie dostawał wynagrodzenia za swoją pracę.
Użytkownik "Przemek Muszynski" napisał w wiadomości

Ok., Wchodzisz sobie do sąsiada i walisz setkędrogiego koniaku z jego barku.Ty walnąłeś setkę i dla niego też zostało. Więc nikt nie traci? Można tak?
A dołóż się na studio nagrań, dołóż się na opłacenie produkcji płyt, dołóż się na trasę promującą płytę i opłaty radiowe za nadawanie utworów wspomagające sprzedaż. Wtedy bedziesz mógł sobie wziąć mp3 i żaden z was nie straci.

odp A

Potfur pisze:
Caly czas chodzi mi o to, ze uregulowania prawne nie nadazaja za rozwojem techniki.
Wężykiem, wężykiem. Dotychczasowe pojęcie własności już nie daje się stosować do treści dających się tak łatwo pomnażać. Może spróbować uznać to za dobro wspólne i jakoś opodatkować sam net. Skoro nie da się fizycznie zastosować, wyegzekwować obecnych zapisów może spróbować piractwo uczynić bezsensownym a nie brnąć w to dalej z wielkim zacietrzewieniem.


Ale dlaczego chcesz opodatkować kogoś tylko dlatego, że ktoś inny woli kraść zamiast kupować?
System jest dobry. Chcesz wziąć cudze musisz albo kupić albo poprosić i dostać. nie ma zgody, oblizujesz się smakiem.
Mam postulat. A może tak potraktujmy jako dobro wspólne cudze żony. (oczywiście w części korzystania, część utrzymywania zostaje w gestii męża) Wszak nie zabierzemy im nic na stałe, więc nikt nie straci. A ile można zyskać.

Dodaj odpowiedź

Tytuł:

Mail: (w celu weryfikacji posta)